Wątek: Stefan Wiechecki Wiech  (Przeczytany 3904 razy)

Katja

  • Książkowy ekspert
  • *****
  • Administrator
  • Wiadomości: 803
Stefan Wiechecki Wiech
« dnia: Października 02, 2022, 12:33 »
Stefan Wiechecki ps. Wiech urodził się 10 sierpnia 1896 w Warszawie, a zmarł 26 lipca 1979 także w stolicy. Był polskim prozaikiem, satyrykiem, publicystą i dziennikarzem. Autor uznany został za uosobienie warszawskości z uwagi na swoją twórczość pisaną stylem gwarowym, nazwanym wiechem. Najbardziej znane są jego felietony, z którymi jego postać jest kojarzona. Nazywany Homerem warszawskiej ulicy.

Wybrana twórczość:
Zbiory opowiadań i felietonów:

Stefan Wiechecki, „Dzieła wybrane, czyli Wiech - śmiej się pan z tego. Tom I - wybór felietonów 1936 - 1939, Tom II - wybór felietonów 1946 - 1955”, PIW, Warszawa 1958;
„Znakiem tego” (1936), „Wysoka eksmisjo” (1937), „W ząbek czesany...” (1938), „Syrena w sztywniaku” (1938), „Ja panu pokażę!” (1938), „Piecyk i S-ka” (1939), „Wiadomo – stolica” (1945), „Spacerkiem przez Poniatoszczaka” (1946), „G jak Gienia” (1948), „Helena w stroju niedbałem, czyli królewskie opowieści pana Piecyka” (1948), „Z bukietem w ręku” (1949), „Do wyboru, do koloru” (1950), „Na perłowo” (1951), „Spokojna głowa” (1953), „Wiejskie wczasy” (1953), „Szafa gra” (1955), „Śmiej się pan z tego” (1956), „Zero do kółka” (1956), „Wariackie papiery” (1957), „Rodzina Mortusiaków” (1959), „Dryndą przez Kierbedzia” (1960), „Warszawa da się lubić” (1962), „Ksiuty z Melpomeną” (1963), „Wątróbka po warszawsku” (1965), „Wisła się pali” (1967), „Śmiech śmiechem” (1968), „Przez lufcik” (1972), „A to ci polka!” (1974).
Powieści:
„Café »Pod Minogą«” (1957)
„Maniuś Kitajec i jego ferajna” (1960)
Wspomnienia:
„Piąte przez dziesiąte” (1970)
źródło: WIkipedia

Katja

  • Książkowy ekspert
  • *****
  • Administrator
  • Wiadomości: 803
Odp: Stefan Wiechecki Wiech
« Odpowiedź #1 dnia: Lutego 18, 2025, 18:10 »
Słucham "Wysoka eksmisjo" - pojedyńcze historyjki są krótkie, więc nie da się przyzwyczaić do bohaterów, ale ta krótkość ma swoje plusy - łatwiej przerwać lekturę.
Polecam, bo czyta Buczkowski i to +100 do klimatu.