Wątek: Przy książkach o filmie  (Przeczytany 3313 razy)

Katja

  • Wielbiciel słowa pisanego
  • *****
  • Administrator
  • Wiadomości: 355
Odp: Przy książkach o filmie
« Odpowiedź #15 dnia: Luty 24, 2017, 21:19 »
Oglądałam ostatnio "Anię z Zielonego Wzgórza" z 2016 roku na motywach powieści L. M. Montgomery. Ekhmm...
Spoiler: pokaż

Wygląd Ani jest w porządku. Co prawda nie przebije Megan Follows, ale daje radę. Niestety, aktorsko dla mnie leży. Obawiam się jednak, że to w dużej mierze problem reżysera i scenarzysty, a nie samej dziewczynki. Ania jest marzycielska, ale gdzie jej gadatliwość? Gdzie temperament? Gdzie radość życia? Gdzie ta nienawiść do Gilberta (vide scena na drabinie - prawdziwa Ania nigdy nie uśmiechnęłaby się pod nosem, tylko ten nos wysoko zadarła i odeszła)?
Mateusz jest miły starszym panem, ale gdzie podziała się jego nieśmiałość? Maryla odebrali jej surowość.
Małgorzata Linde  - klapa na całej linii. Przedstawili ją jako ciekawską, walącą prawdę prosto z mostu prostaczkę. Pani Linde była była  wścibska, bezpośrednia, ale jednocześnie elegancka!
Gilbert - cóż, o urodzie trudno dyskutować, więc... Druga sprawa - wiek. W powieści jasno pisało, że chłopak był starszy od Ani. W rzeczywistości są równolatkami, a powiedziałabym, że w filmie Gilbert wygląda nawet o rok młodszego.
I najważniejsze - zmiany, zmiany, zmiany... Po co robić film na motywach tak popularnej książki? Bo coś podpisane imieniem znanej autorki lepiej się sprzeda. Już pierwsza scena zgrzyta, później jest tylko gorzej. Dopiero po roku Maryla decyduje się, czy odda Anię?  Po co scena na lodzie? To już chodzenie po dachu nie wystarczyło? Gdzie jest Józefina Barry? Gdzie wizyta Mateusza w sklepie? Naprawdę lepsza była scena ze świnią? >:( Gdzie w ogóle humor tej książki się podział?
Dlaczego poszczególne historie są tak urwane? Film z 1985 roku też podzielony został na dwie części, miał większość wątków i to bardzo dobrze pokazanych, a tu reżyser pędzi na łeb na szyję, aby jak najwięcej upchnąć ze swojej "wizji".
Dobra, obejrzeć można, ale albo traktuje się to jako zgrabny amerykański filmik familijny o XIX wieku, albo jako Aniopodobne coś - vide wyrób czekoladopodobny - niby wygląd podobny, ale pozostaje niesmak.
;((

Marigold

  • Książkowy fascynat
  • *****
  • Moderator
  • Wiadomości: 433
Odp: Przy książkach o filmie
« Odpowiedź #16 dnia: Luty 27, 2017, 12:13 »
 Katja :)
Spoiler: pokaż
zgadzam się w całej rozciągłości z Twoją opinią. Jeszcze dodam, że z Mateusza zrobili takiego ironicznego staruszka, co od czasu do czasu rzucał głupimi tekstami, głównie pod adresem pani Linde. Gdzie się podziała ta jego książkowa nieśmiałość? Sama Ania może nie taka zła, ale do pierwowzoru jej daleko. Poza  tym chyba 3/4 książki zostało wycięte , zupełnie zmienione zakończenie, po co? No i ten nieszczęsny Gilbert... Film niezły jako film familijny, ale bez szału. Za to jaka ekranizacja Ani nie wypalił.


A tak w ogóle to chętnie zobaczyłabym ekranizacje innych książek Montgomery, zwłaszcza Emilki. Nie wiem, czy takie istnieją. Katja, orientujesz się?

Katja

  • Wielbiciel słowa pisanego
  • *****
  • Administrator
  • Wiadomości: 355
Odp: Przy książkach o filmie
« Odpowiedź #17 dnia: Luty 28, 2017, 22:00 »
Heh, szkoda, że musimy się zgadzać w takiej kwestii.

"Emilka" zekranizowano, 3 serie, ale podobno, jak w pierwszej trzymano się fabuły powieści, to w drugiej i trzeciej reżyser i scenarzysta dość swobodnie potraktowali materię.
Jest jeszcze "Droga do Avonlea" - ale tu luźno połączono wątki z "Historynki", czy "Opowieści z Avonlea". Klimat jednak zachowany, pojawia się czasem Maryla i pani Linde.

I tyle? W sumie aż się nasuwa pytanie, dlaczego tak mało? Prawa autorskie? Przecież powieści Montgomery to idealne scenariusze na filmy familijne.

Katja

  • Wielbiciel słowa pisanego
  • *****
  • Administrator
  • Wiadomości: 355
Odp: Przy książkach o filmie
« Odpowiedź #18 dnia: Marzec 12, 2017, 21:07 »
Jeszcze odkryłam, że powstał film na podstawie "Jany ze Wzgórza Latarni". "Lantern Hill", po naszemu "Wzgórze tajemnic". Niestety, po polsku nie do dostania, pozostaje tylko wersja oryginalna, o tyle dobrze, że DVD (jeśli wierzyć Amazonowi) jest wolne od blokady regionalnej.

"Chciwość" - oczywiście znowu opóźnienie, ale co tam. ;)
Bank w Nowym Jorku, ostatnie godziny przed światowym kryzysem. Co zrobisz, gdy dowiesz się, że Twoja firma jest tuż nad przepaścią? Zamknięta przestrzeń, więcej się mówi niż działa, a wciąga. Niezły film, który mogę polecić.

Marigold

  • Książkowy fascynat
  • *****
  • Moderator
  • Wiadomości: 433
Odp: Przy książkach o filmie
« Odpowiedź #19 dnia: Marzec 13, 2017, 13:01 »
Lantern Hill to ja nawet widziałam. Tak, puszczali to w polskiej TV, ale dawno i nieprawda, miałam chyba  z jakieś 13 lat. Nieco pozmieniali co do książki,powkładali wątki, których w oryginale w ogóle nie było,  ech. Za to dziewczynka grająca Jane była całkiem całkiem. Chciałam obejrzeć film jeszcze raz, ale już nigdy go nie powtórzyli. A szkoda...
A co do moich ostatnio obejrzanych filmów (a raczej kreskówek), to:

Vaiana. Skarb oceanu
Sing


polecam obie kreskówki, piosenki w Vaianie, te oryginalne, są świetne :). A co Sing, też przyjemna bajka, chociaż słyszałam głosy narzekające, że za mało humoru.

A jeśli chcecie wiedzieć, co oglądam, to zapraszam:

http://www.filmweb.pl/user/Ana_Mont

Yrret

  • Milczek
  • Wiadomości: 1
Odp: Przy książkach o filmie
« Odpowiedź #20 dnia: Marzec 14, 2017, 11:01 »
Sing jest świetny :P Jarosław Boberek jak zwykle świetnie podłożył głos. Uwielbiam kreskówki z jego udziałem

Anya

  • Stały czytelnik
  • **
  • Wiadomości: 171
Odp: Przy książkach o filmie
« Odpowiedź #21 dnia: Marzec 14, 2017, 17:12 »
 :D ja też oglądałam Singa i było fajnie

Katja

  • Wielbiciel słowa pisanego
  • *****
  • Administrator
  • Wiadomości: 355
Odp: Przy książkach o filmie
« Odpowiedź #22 dnia: Marzec 14, 2017, 17:45 »
"Aby uratować swój teatr przed ruiną, miś koala Buster Moon organizuje konkurs piosenki." (filmweb) - i muszę obejrzeć :D
"Vaiana" kusi z kolei Oceanią.

Co do animacji, to ja namiętnie oglądam Ćwirka oraz Filemona i Bonifacego. :]

Aybige

  • Czytelnik
  • *
  • Wiadomości: 58
Odp: Przy książkach o filmie
« Odpowiedź #23 dnia: Grudzień 10, 2017, 19:12 »
Kiedyś nie oglądałam wielu filmów, a teraz staram się nadrabiać. Odczuwam przesyt filmami amerykańskimi (ileż można? :D), więc staram się szukać czegoś nowego i w ten sposób trafiłam na trzy ciekawe produkcje, które mogę polecić: „Przeszłość” (inne filmy Farhadiego z pewnością obejrzę), „Zawieście czerwone latarnie” (kino chińskie jest mocno intrygujące, egzotykę widać tam z każdej strony) oraz „Fúsi” – filmów skandynawskich nie znam właściwie wcale, ten jest bardzo surowy, islandzki.

Katja

  • Wielbiciel słowa pisanego
  • *****
  • Administrator
  • Wiadomości: 355
Odp: Przy książkach o filmie
« Odpowiedź #24 dnia: Grudzień 11, 2017, 20:46 »
A ja z kolei wróciłam do anglojęzycznych - wsiąkłam w "Teorię wielkiego podrywu".