Wątek: Lucy Maud Montgomery  (Przeczytany 3442 razy)

Katja

  • Wielbiciel słowa pisanego
  • *****
  • Administrator
  • Wiadomości: 380
Lucy Maud Montgomery
« dnia: Kwiecień 14, 2016, 22:03 »
Lucy Maud Montgomery (ur. 30 listopada 1874 w Clifton na Wyspie Księcia Edwarda, zm. 24 kwietnia 1942 w Toronto) - pisarka kanadyjska, która sławę zdobyła już swoją pierwszą powieścią - "Anią z Zielonego Wzgórza". Czytelnicy kochają ją jednak nie tylko za cykl o Ani, ale też za takie utwory jak: "Emilka ze Srebrnego Nowiu", "Czary Marigold", "Jana ze Wzgórza Latarni", czy "Błękitny zamek".

Dla mnie L. M. Montgomery jest autorką na całe życie, kochałam jej książki, będąc małą dziewczynką, kocham je nadal . To jednak z pisarek, których powieści czytanie w dzieciństwie, w wieku dorosłym fascynują równie mocno.

Marigold

  • Książkowy fascynat
  • *****
  • Moderator
  • Wiadomości: 491
Odp: Lucy Maud Montgomery
« Odpowiedź #1 dnia: Kwiecień 15, 2016, 20:55 »
Chyba moja ukochana pisarka z dzieciństwa.  Najbardziej lubiłam cykl o Emilce,  bohaterka była do mnie bardzo podobna :). A od Marigold Lesley z Czarów Marigold jest mój nick,  jakbyście nie wiedziały.
Montgomery tworzyła świetne bohaterki i cudownie opisywała relacje międzyludzkie. Wiele smaczków odnajduje się dopiero po latach.

Gwiazdka

  • Wielki miłośnik literatury
  • *****
  • Moderator
  • Wiadomości: 697
Odp: Lucy Maud Montgomery
« Odpowiedź #2 dnia: Kwiecień 15, 2016, 21:07 »
Do tej pory czuje sentyment do Błękitnego zamku. Czytała go wiele razy, ale zawsze z ogromną przyjemnością. Do Ani czuję sentyment,a le nie ma żadnych porywów do powrotu. Do Błękitnego zamku na pewno jeszcze sięgnę. Przyznam, że nie wiem, co m i się  podoba w tej książce, akcji niewiele, sentymentalna jak to powieść sprzed stu lat, ale mnie ciągnie do lektury.

denudatio_pulpae

  • Czytelnik
  • *
  • Wiadomości: 58
Odp: Lucy Maud Montgomery
« Odpowiedź #3 dnia: Kwiecień 16, 2016, 10:44 »
Pierwsze spotkanie z Anią było dla mnie traumatyczne  ;D Musiałam ją bardzo szybko przeczytać, bo była lekturą, a właśnie wtedy wylądowałam w szpitalu. Późniejsze wałkowanie jej w szkole również nie pozostawiło pozytywnych wspomnień. W związku z tym odłożyłam zapoznanie się z dalszymi jej losami na wiele lat.

"Błękitny zamek" jest cudowny, po raz pierwszy wysłuchałam tej książki w formie audiobooka, po czym kupiłam sobie swój papierowy egzemplarz, żeby móc do niego wracać, co uczynię pewnie nie raz  :) Ja również nie potrafię odpowiedzieć na czym polega cudowność tej książki, po prostu zakochałam się w niej od pierwszego wysłuchania.

Avenity

  • Zaglądacz
  • Wiadomości: 13
Odp: Lucy Maud Montgomery
« Odpowiedź #4 dnia: Kwiecień 16, 2016, 14:27 »
Od pierwszych stron zakochałam się w "Ani z Zielonego Wzgórza". Przeczytałam serię już wiele razy, a wciąż mi się nie nudzi, wciąż odkrywam ją na nowo, wciąż pałam do niej wielką miłością. Cała seria, pięknie wydana przez Wydawnictwo Literackie, stoi na honorowej górnej półce mojej biblioteczki. :)

ewelina

  • Czytelnik
  • *
  • Wiadomości: 80
Odp: Lucy Maud Montgomery
« Odpowiedź #5 dnia: Kwiecień 18, 2016, 14:12 »
Dla mnie najlepsze książki tej autorki to cykl o Ani i oczywiście "Błękitny Zamek". Mam dwa egzemplarze, ponieważ jeden, ten starszy oparty był na przedwojennym wydaniu i nieco "okrojony" z niektórych scen. Bohaterka nosi rodzinne przezwisko Buba ... później zmienia je na Joanna. Na Gwiazdkę dostałam nowszy przekład. Pełny, z brakującymi scenami ... bohaterka nazywa się tu Valancy :D Też ładnie.

AnnaV

  • Milczek
  • Wiadomości: 9
Odp: Lucy Maud Montgomery
« Odpowiedź #6 dnia: Kwiecień 18, 2016, 14:19 »
Dawno temu czytałam Anię z Zielonego Wzgórza i dwie kolejne książki z cyklu. Pamiętam, że byłam tym zachwycona, uwielbiałam Anię i Gilberta. Niestety nie doczytałam kolejnych części. Jednak dkurzając ostatnio półki i patrząc na książki L.M. Montgomery, które przez lata uzbierałam, a których nigdy nie przeczytałam, doszłam do wniosku, że chyba niedługo zafunduję sobie powrót do przeszłości i zanurzę się w książkach dzieciństwa.

Anya

  • Stały czytelnik
  • **
  • Wiadomości: 171
Odp: Lucy Maud Montgomery
« Odpowiedź #7 dnia: Kwiecień 18, 2016, 16:20 »
Ania z Zielonego wzgórza To moja książka z dzieciństwa uwielbiałam ją czytałam wiele razy

Katja

  • Wielbiciel słowa pisanego
  • *****
  • Administrator
  • Wiadomości: 380
Odp: Lucy Maud Montgomery
« Odpowiedź #8 dnia: Kwiecień 18, 2016, 17:01 »
Dla mnie najlepsze książki tej autorki to cykl o Ani i oczywiście "Błękitny Zamek". Mam dwa egzemplarze, ponieważ jeden, ten starszy oparty był na przedwojennym wydaniu i nieco "okrojony" z niektórych scen. Bohaterka nosi rodzinne przezwisko Buba ... później zmienia je na Joanna. Na Gwiazdkę dostałam nowszy przekład. Pełny, z brakującymi scenami ... bohaterka nazywa się tu Valancy :D Też ładnie.
Valancy to jej oryginalne imię. :) Nowego przekładu chyba nie chcę czytać, bo to już nie będzie to. Ale przyszedł czas, aby sięgnąć po oryginał.
A co do moich ulubionych książek, to zdecydowanie "Ania...", do "Błękitnego zamku" też mam duży sentyment, ale wyjaśnić dlaczego też mi trudno.
« Ostatnia zmiana: Kwiecień 18, 2016, 18:22 wysłana przez Katja »

Marigold

  • Książkowy fascynat
  • *****
  • Moderator
  • Wiadomości: 491
Odp: Lucy Maud Montgomery
« Odpowiedź #9 dnia: Kwiecień 18, 2016, 20:01 »
Valency to chyba jako nawiązanie do hiszpańskiej Walencji :). Też muszę sięgnąć po oryginał Błękitnego zamku.
Pamiętam swoje pierwsze podejście do niego, miała chyba z 11 lat, zamówiłam ze Świata książki i książka leżała, bo się za nią nie brałam. Pewnego dnia postanowiłam, że ją przeczytam, ale po pierwszych paru stronach stwierdziłam, że to koszmarnie nudne i odstawiłam ją na półkę.
Minęło parę miesięcy, byłam chora i nie miałam co czytać, więc sięgnęłam po Błękitny zamek. I jakoś przeczytałam niemal jednym tchem i z miejsca zakochałam się w tej książce. I podobnie, jak dziewczyny, mam do niej wielki sentyment do tej pory.
Tak, jedna z tych powieści, które przeczytałam mnóstwo razy  i które nigdy mi się nie znudzą

Aurland

  • Czytelnik
  • *
  • Wiadomości: 63
Odp: Lucy Maud Montgomery
« Odpowiedź #10 dnia: Kwiecień 23, 2016, 15:51 »
Też czytałem "Błękitny Zamek". A co  8)

Naiwna i przewidywalna aż miło - ale nie irytuje o dziwo. Napisana z poczuciem humoru i dobrym stylem.
Jako lekka przekąska - świetna.  ::)

Aybige

  • Czytelnik
  • *
  • Wiadomości: 58
Odp: Lucy Maud Montgomery
« Odpowiedź #11 dnia: Grudzień 10, 2017, 13:01 »
„Błękitny zamek” jest jedną z piękniejszych powieści, jaką miałam okazję przeczytać. Tak, jak wspomniał Aurland, książka jest przewidywalna, ale to nie przeszkadza ani trochę. Ma klimat, za którym się tęskni i z pewnością kiedyś przeczytam ją ponownie. Mam nadzieję, że wówczas nie straci swego uroku. :)

Innych powieści autorki nie przeczytałam. Chciałabym sięgnąć po „Anię...”, ale boję się, że jestem za stara na takie książki i nie znajdę w niej niczego interesującego.

Katja

  • Wielbiciel słowa pisanego
  • *****
  • Administrator
  • Wiadomości: 380
Odp: Lucy Maud Montgomery
« Odpowiedź #12 dnia: Dzisiaj o 00:30 »
Czytam "Anię z Wyspy Księcia Edwarda" i denerwuje mnie, że ktoś puścił niezłego babola - w opowiadaniach występuję Faith Meredith, a już w komentarzach jest Flora. Ludzie, albo zostawiacie wszędzie tę nieszczęsną Florę, albo pozostawiacie wszędzie oryginalne imię.

Czytałam też tekst Piotra Oczki "Anna z domu o zielonym dachu. O cyklu powieściowym Lucy Maud Montgomery", niektóre wywody przyprawiają o zgrzyt zębów. Sorry, ale użycie zwrotu "translatorskie gwałty" woła o pomstę do nieba.
Po drugie  - naprawdę aż tak wielką krzywdę zrobiono bohaterce używając zrobienia "Ania"? To były czasy, gdy imiona się przekładało. A pozostawienie formy "Anna" brzmiałoby bardzo sztucznie. Akurat "Ania, nie Andzia" bardzo zgrabnie wyszło.
Trzy - ok, słówko "gable" to nie wzgórze, ale po polsku "Ania z Zielonego Dachu", "Zielonych Dachówek", "Zielonego Spadzistego Dachu" brzmi absurdalnie.
Pewnie, że "Ania z Wyspy Księcia Edwarda" to tytuł wybitnie komercyjne, ale od razu infantylny? Spokojnie "Aniu", "pani Aniu" mówi się do osób dorosłych i  przez większość nie jest to uważane za infantylizm.
Co do słówka "farms" - nie wiem, czy na ziemiach polskich w 1911 roku funkcjonowało słowo farmy, ale zdecydowanie domom z powieści bliżej było do naszych dworków, a nie chłopskich chat, pomimo tego, że Mateusz Cuthbert był rolnikiem.
Co do Małgorzaty Linde  - cóż, wyjaśnienie przyczyny zmiany imienia nie wymaga komentarza. zamiana litery w nazwisku może być podygtowana fonetyką i ortografią języka polskiego.
Co do pozostawienia nazw własnych w oryginale  - chyba lepiej było przełożyć wszystko niż część zostawić w oryginale.
"Z braku miejsca muszę pominąć dokładną analizę porównawczą i ograniczyćsię do komentarza, że wersja z 1912 roku nie tylko wydaje się obecnie archaiczna pod względem językowym, ale i razi sentymentalno-podniosłym tonem." I co w związku z tym? Pretensje do garbatego, że ma dzieci proste? To tak jakby krytykować Kochanowskiego, że dziś jego staropolszczyzna jest przestarzała.
Co do pominięć, zmian w tekście, błędów - niestety, tak w przekładach kiedyś bywało. Trudno też nie wziąć pod uwagę, że teraz dostęp do słowników, encyklopedii, wiedzy jest nieporównywalnie szybszy i głębszy.
"Czułostkowa konwencja translatorska zapoczątkowana przez Rozalię Bernsteinową a powielana niefortunnie przez tłumaczy kolejnych tomów, przyczyniła się moim zdaniem do zaklasyfikowania w Polsce całego cyklu powieściowego kanadyjskiej pisarki do typowej literatury dziecięcej i przeoczania w jego odbiorze treści, które czynią z niego raczej Bildungsroman, przeznaczony również dla dorosłych." - jakoś nigdy nadmiaru czułostkowości w powieściach nie zauważyłam, a co by nie mówić, to nigdy nie miały być książki skierowane dla dorosłych. Owszem, bohaterowie utworów L. M. dorastają, ale jednak nigdy nie pomyślałabym o jej utworach jako Bildungsroman.
I oczywiście feminizm - jak ja nie lubię wciskania tego terminu wszędzie, gdzie się da. Bo od razu troskę o własne "ja", o swoją przyszłość, miejsce w świecie trzeba nazywać feminizmem.
Tekst jest dostępny tu:
http://rcin.org.pl/Content/62249/WA248_79283_P-I-2524_oczko-anna_o.pdf